Tadeusz Mosz: Pieniądze bez marynarki
Odbiorcy trzeba przekazywać nawet pozornie nudne informacje w taki sposób, aby czuł, że news to dla niego najważniejsza rzecz na świeci. Forma też jest ważna, dlatego rozebrałem swoich rozmówców do koszul – opowiada Tadeusz Mosz, dziennikarz, prezenter telewizyjny, publicysta ekonomiczny.
Zajmuje się pan ekonomią od lat, codziennie ma pan kontakt z analitykami. Dzwonią do pana znajomi z prośbami o rady w inwestycjach?
Tak, często mam telefony w tej sprawie. Zarówno od znajomych, jak i od obcych osób. Ale nie udzielam rad. Mogę podzielić się swoim doświadczeniem, ale nie wskazuję żadnych rozwiązań. Pytają mnie: czy mam zainwestować w taki albo inny fundusz? Jeśli pytamy kogoś, to zawsze znaczy, że chcemy zdjąć z siebie odpowiedzialność za własne inwestycje. Bo wtedy taki ktoś zadzwoni do żony i powie: - Słuchaj, możemy spać spokojnie, bo Tadeusz powiedział, że to dobra inwestycja. Dlatego tak nie mówię.
Rozpoczynał pan karierę dziennikarską w latach 80. Co skłoniło pana do zajmowania się jako dziennikarz gospodarką jeszcze w czasach komunizmu?
To był mój świadomy wybór. Zająłem się gospodarką, żeby nie zajmować się polityką. Pasjonowały mnie absurdy obowiązujące w gospodarce planowej.
Kto zmontował film, w którym czyta pan wiadomości podczas stanu wojennego?
Nie wiem, ale przede wszystkim jest to fałsz. Nigdy nie czytałem dziennika. Ktoś mnie nie lubi i chciał przyszyć mi łatkę.
A nie miał pan innych „pikantnych” przygód?
Owszem miałem. W 1987 roku zostałem wezwany do Wojskowej Komendy Uzupełnień, oficjalnie celem „uzupełnienia ewidencji”. W pokoju siedział podpułkownik, ubrany po cywilnemu. Zaproponował mi pracę dla wywiadu wojskowego, zaznaczając, że „jeśli nie my, to oni pana zgarną”. Najpierw Sb-ek oferował mi wyjazd na placówkę. Kiedy odmówiłem, usłyszałem, że już w telewizji nie awansuję. W swojej teczce miałem dość zabawną adnotację: „Kategorycznie odmówił współpracy, ze względu na brak czasu”. Ale po tej rozmowie naprawdę się bałem. Miałem wtedy rodzinę na utrzymaniu.
Fragment wywiadu opublikowanego w miesięczniku Własny Biznes Franchising nr 9/2009
Wyróżnione franczyzy
Xtreme Fitness Gyms
Kluby fitness/siłownie
Żabka
Sklepy typu convenience
Santander
Placówki bankowe
Nest Bank
Placówki bankowe
Synevo Punkty Pobrań
Punkty pobrań badań labolatoryjnych
Kurcze Pieczone
Punkty gastronomiczne z daniami z drobiu
Yasumi Instytut Zdrowia i Urody
Gabinety kosmetyczne, hotele i obiekty SPA
Carrefour
Sklepy convenience, minimarkety, supermarkety
DDD Dobre Dla Domu
Sklepy z podłogami i drzwiami
So Coffee
Kawiarnie
Z OSTATNIEJ CHWILI
POKAŻ WSZYSTKIE
Sfinks zadowolony z końcówki roku
Sfinks Polska w 2025 roku miał sprzedaż gastronomiczną większą o 4,5 proc. niż rok wcześniej. Wzrosły też przychody ze sprzedaży gastronomicznej w ...
Nowości w Cukrem i Solą
Cukrem i Solą wprowadza do oferty nowy produkt. I ma dla franczyzobiorców poleasingowe przyczepy w dobrej cenie.
Impuls, który napędza biznes
Najpierw była nieufność wobec „treningu z prądem”, potem boom i równie szybkie zamknięcia studiów. Na rynku EMS zostały nieliczne marki – wśród nic...
Subskrybuj magazyn pomysłów na biznes
Rozważasz otwarcie firmy? Zrób sobie prezent na święta i zasubskrybuj magazyn "Własny Biznes FRANCHISING" i sprawdź, jaki biznes się opłaca! Tego n...